Piotruś ma takie samo prawo do miłości, jak każde inne dziecko

Kiedy Piotruś Kwaśniewski urodził się i pojawiły się poważne problemy z jego zdrowiem, babcia wysłała intencję z prośbą o jego zdrowie do Lichenia. Po dwóch miesiącach z Sanktuarium od ks. kustosza Eugeniusza Makulskiego przyszło potwierdzenie, że Msze św. były odprawiane codziennie, wtedy kiedy Piotruś był operowany i leczony. – Odebrałam to jako dar Pana Boga uzyskany za pośrednictwem modlitw do Matki Boskiej Licheńskiej – mówi Karolina Kwaśniewska, mama Piotrusia.

Państwo Kwaśniewscy długo czekali na swoje wymarzone dziecko. Kiedy okazało się, że pani Karolina jest w stanie błogosławionym bardzo się ucieszyli. Któregoś dnia oglądali reportaż o dzieciach niepełnosprawnych i nagle pani Karolina zadała pytanie mężowi: „Co by było gdybyśmy mieli takie dziecko?”. Pan Robert bez wahania odpowiedział: „kochalibyśmy”. Wtedy nawet przez głowę im nie przeszło, że takie dziecko będą mieć. Kilka tygodni później urodził się Piotruś – chłopiec z Zespołem Downa.

Jak grom z jasnego nieba

W czasie 9 miesięcy pani Karolina dwukrotnie miała wykonywane badanie USG. – Żaden z lekarzy nie powiedział mi, że może urodzić się dziecko z wadą – podkreśla mama Piotrusia. Chłopiec urodził się na początku dziewiątego miesiąca. Wtedy również żaden z lekarzy nie stwierdził żadnej wady. – Otrzymałam Piotrusia dosłownie na chwilę, a potem zaniesiono go do inkubatora – opowiada kobieta.

Pani Karolina chodziła do syna, by go karmić. – Zaczęłam mu się bardzo przyglądać i stwierdziłam, że mój Piotruś ma zespół Downa. Zapytałam panią ordynator, która nie potwierdziła tego,ale powiedziała że trzeba zrobić badania – wspomina mama chłopca.

Zaczęły się pojawiać charakterystyczne objawy dla zespołu Downa. Piotruś wymiotował po każdym posiłku. Ta sytuacja powtarzała się przez 17 dni pobytu w szpitalu. – Odmówiono mi jakiejkolwiek diagnozy. Piotruś nie przybierał na wadze, następował ubytek jego masy ciała. Dopiero po kilku dniach potwierdzono moje przypuszczenia. Prosiłam o skierowanie do Dziecięcego Szpitala, ale pani doktor odmawiała, więc wypisałam go na własną prośbę, co nie obyło się bez komplikacji – opowiada pani Karolina, dodając, że dla niej od samego początku życie jest darem od Pana Boga, więc pomimo braku pomocy ze strony lekarzy, od samego początku walczyła o Piotrusia.

Ratowali Piotrusia

– Kiedy wychodziłam ze szpitala czułam się jakbym uciekała. Tamtejsi lekarze wypisali mi połowę urlopu mecierzyńskiego mówiąc, że więcej mi się należy, bo dziecko i tak umrze – ze łzami w oczach opowiada pani Karolina.

W drugim szpitalu natychmiast przyjęto chłopca i podłączono do kroplówki. Tylko w taki sposób można było Piotrusia utrzymać przy życiu. Zbadano wtedy dziecku przewód pokarmowy. – Podpisaliśmy zgodę na wszystkie badania, a chirurg po badaniu syna uprzedził nas, że stan dziecka jest zły i musimy być przygotowani na najgorsze. Okazało się, że Piotruś miał niedrożność przewodu pokarmowego – zarośnięte ujście z dwunastnicy. On po prostu nie mógł jeść. Kiedy później czytałam książki o dzieciach z Zespołem Downa, dowiedziałam się, że są dwie wady anatomiczne charakterystyczne dla tej choroby: wada serca albo niedrożność przewodu pokarmowego. Taka diagnoza powinna być zatem dość prosta do postawienia – mówi rozżalona mama.

Zanosili modlitwy

Pomimo tego, że lekarze wiedzieli co jest chłopcu, z powodu jego złego stanu zdrowia, nie decydowali się na operację. Operacja została przeprowadzona dopiero po przyjeździe kierownika kliniki. Dwa razy Piotruś był w stanie krytycznym. – Profesor dziwił się, że dziecko wciąż żyje – wspomina pani Karolina.

W tym czasie najbliżsi chłopca zanosili modlitwy o jego zdrowie. W wielu miejscach w jego intencji odprawiane były Msze św. – Modlitwy miały niesamowitą moc. To całe doświadczenie, które przeżyliśmy z mężem było bardzo trudne i gdybym nie to, że jesteśmy ludźmi wierzącymi nie wiem jakby to się skończyło. W jedności z Matką Bożą przyjęliśmy to doświadczenie jako dar. Piotruś jest darem Pana Boga. A ja jako matka mam zdać egzamin z człowieczeństwa i być dla niego jak najlepszą mamą, żeby on był szczęśliwy. I tak właśnie staramy się żyć. Nie ma znaczenia ten jego jeden chromosom więcej – podkreśla mama Piotrusia, dodając, że wielu lat czciła i kochała Matkę Bożą. Jako młoda dziewczyna była na pieszej pielgrzymce do Częstochowy, modliła się przed Matką Bożą w Lublinie oraz Wąwolnicy.

List z Lichenia

Równo dwa miesiące od urodzenia, Piotruś wyszedł do domu. – Jak gdyby urodził się dla nas na nowo – podkreślają rodzice, dodając, że właśnie w tym dniu przyszło do nich zawiadomienie z Lichenia, że przez 30 dni przed obrazem Matki Bożej w Licheniu były odprawiane Msze święte o zdrowie Piotrusia. Cała rodzina odebrała to jako dar Pana Boga uzyskany za pośrednictwem modlitw do Matki Boskiej Licheńskiej.

To jednak nie był koniec problemów z chłopcem. – Jako dziecku skazanemu na niebyt, synkowi nie wykonano testu poziomu hormonów tarczycy. Gdy Piotruś miał już 4,5 roku okazało się, że tych badań nie ma. Wykonaliśmy je. Wyniki były straszne. Dla lekarza szokujące, bo niedoczynność tarczycy zaburza rozwój psychiczny dziecka. I to był ten czynnik, który poza uwarunkowaniami genetycznymi, opóźnił rozwój psychiczny Piotrusia – mówi pani Karolina.

Kochany i szczęśliwy

Państwo Kwaśniewscy bardzo kochają swojego syna, który jest wyjątkowym dzieckiem. – Jest cudowny jeżeli chodzi o nasze relacje. Mówi: „mama”, „tata”, „auto”, „nie”. Wszystko rozumie, pięknie się modli, kiedy my klękamy do pacierza, on też, robi po swojemu znak krzyża, patrzy na obrazek na ścianie. W każdą niedzielę chodzi z nami do kościoła. Nigdy nie wyjechaliśmy sami na urlop. Kiedy Piotruś miał 8 miesięcy po raz pierwszy pojechaliśmy na wczasy. Miał półtora roku kiedy polecieliśmy do Rzymu. W tym roku byliśmy po raz kolejny. Piotrek z nami wszędzie podróżuje. Jest dzieckiem upośledzonym w stopniu umiarkowanym – wylicza mama Piotrusia.

Chłopiec zna bardzo dobrze swoje otoczenie w domu, wie w której szufladzie są skarpetki, w której jest bielizna, gdzie są piżamy, koszulki, buty. Przy zmywaniu to on dokonuje segregacji, wie gdzie powinna być łyżka duża a gdzie mała łyżeczka. Nakrywa do stołu, rozkłada serwetki. W jedzeniu i korzystaniu z toalety jest samodzielny. Niedokładnie ale sam się też ubiera. – Wiem, że Piotruś jest inny jeżeli chodzi o sferę rozwoju intelektualnego, ale wiem też, że inny nie może być. Akceptujemy go i kochamy takiego jakim jest. Ja mam mu stworzyć warunki, żeby on rozwinął to co ma – jego potencjalne możliwości. Jest dla nas swego rodzaju wyzwaniem. On chyba jest wyjątkowo szczęśliwy. To widać kiedy przychodzi, przytula się, siada na kolanach. Kiedy w sobotę czasami dłużej sobie poleżymy, przychodzi do nas ze swojego pokoju, daje całusa. Jest taki słodki, że nie wyobrażam sobie, że on mógłby być inny – uśmiecha się pani Karolina.

„Moja wiara mnie ocaliła”

Na pytanie jak sobie radzić w trudnych codziennych problemach kobieta odpowiada: – Wstając rano prosiłam Boga o siłę, bo wiedziałam, że sama sobie nie poradzę. Że to jest tak trudne doświadczenie. Nieraz się buntowałam, zadawałam pytanie: „dlaczego”. Najgorsze dla mnie było myślenie o przyszłości. Porozmawiałam z księdzem, powiedziałam, że mam taki problem, że się boję przyszłości, boję się tego co będzie. Wtedy ksiądz powiedział, żeby w ogóle nie myśleć o przyszłości. Żeby nie myśleć co będzie za rok, pięć, dziesięć lat. Żeby skupić się na dniu dzisiejszym. I zaczęłam tak żyć, dniem dzisiejszym. Tak jak wtedy, gdy szłam do szpitala modliłam się, żebym miała siłę na dzisiaj. Skończył się dzień dziękowałam, że ten dzień przeżyłam. Tak jest do dzisiaj.. Dzięki temu, że jestem osobą wierzącą, mogę powiedzieć, że moja wiara mnie ocaliła. Ja też miałam scenariusz na swoje życie. Piotruś nie jest temu winien, że ma jeden chromosom więcej. To nie ma znaczenia. Ma takie samo prawo do miłości, jak każde inne dziecko – kończy swoją opowieść pani Karolina.

Małgorzata Pabis

Artykuł przedrukowany z czasopisma „Cuda Boże”, przekazany przez jego bohaterów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *