Dlaczego inicjatywa?

DLACZEGO INICJATYWA #ZATRZYMAJABORCJĘ ?
czyli dlaczego niezbędna jest jak najszybsza zmiana prawa oraz jakich skutków możemy spodziewać się po zmienieniu przepisów ?

Odpowiadamy dlaczego niezbędna jet jak najszybsza zmiana prawa oraz jakich skutków możemy spodziewać się po zmienieniu przepisów ?

Dlaczego zakaz aborcji powinien być określony w prawie?
Brak jasnego prawa regulującego kwestię aborcji, w praktyce oznacza, że część osób zdecyduje się jej dokonać i w konsekwencji zabite zostaną konkretne, niewinne dzieci.
Zgoda na to by prawo dopuszczało aborcję, sprowadza się więc do naszej akceptacji dla zabijania tychże dzieci. A przecież, nawet najbardziej dramatyczne okoliczności nie usprawiedliwiają zabijania niewinnych osób.

Jak na skuteczność prawnej ochrony każdego życia wpływają działania pomocowe podejmowane przez państwo?
Nie ulega wątpliwości, że pomoc dla chorych dzieci oraz ich rodzin jest bardzo potrzebna i jest niezwykle ważne by nie pozostawić samej i bez opieki żadnej z rodzin, których ten problem dotyka. Doświadczenia krajów zachodniej Europy np. Niemiec pokazują jednak, że mimo rozbudowanej pomocy socjalnej (wielokrotnie wyższej niż w Polsce), zabijanych jest tam przed narodzeniem ponad 90% dzieci z zespołem Downa.

Dlaczego teraz jest najbardziej dogodny moment do takiej zmiany prawa?
Każdego dnia w wyniku legalnej aborcji ginie średnio troje dzieci chorych lub, na podstawie badań diagnostycznych, tylko podejrzewanych o chorobę. Z punktu widzenia takich dzieci pytanie o najbardziej dogodny moment dla wprowadzenia ochrony ich prawa do życia jest pewnym nieporozumieniem.

Dlaczego prawna ochrona życia zmniejsza całkowitą liczbę zabijanych dzieci, liczoną razem z przestępstwami aborcyjnymi, czyli tzw. „podziemiem”?
Jest oczywiste, że prawna ochrona każdego życia nie wyeliminuje całkowicie problemu aborcji. Nawet najlepsze prawo nie likwiduje przestępczości. Kradzieże, rozboje, zabójstwa zdarzają się także wtedy gdy są zakazane i gdy za ich dokonanie grożą kary wieloletniego więzienia. Niemniej chyba dla każdego jest czymś oczywistym, że odpowiednie zapisy prawne mimo wszystko pomagają przynajmniej ograniczać niebezpieczne zjawiska. Dlaczego więc w przypadku aborcji miałoby być inaczej?
To, co podpowiada intuicja, znalazło potwierdzenie w wynikach badania opublikowanego przez CBOS w 2013 roku, prezentującego doświadczenia aborcyjne Polek obejmujące zarówno legalne aborcje, jak i te dokonywane w „podziemiu”/zagranicą. Okazało się, że kobiety których wiek rozrodczy przypadł na okres zanim weszła w życie ustawa o ochronie życia poczętego w 1993 r., statystycznie prawie trzykrotnie częściej dokonywały aborcji (36% kobiet), niż kobiety dla których okres rozrodczy przypadł po 1993 r.( 13% kobiet). Badacze podkreślają, że ten efekt może mieć wiele przyczyn (m.in. rozpowszechnienie badań USG), ale współwystępowanie z prawną ochroną życia jest również widoczne, co wprost przyznała szefowa CBOS.
http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2013/K_060_13.PDF

Skąd wiadomo, że w aborcji w Polsce giną masowo dzieci z Zespołem Downa czy Turnera i to ich w pierwszej kolejności dotknie zmiana prawa?
Zgodnie z obowiązującym prawem aborcji dokonuje się przeważnie na dzieciach, które mogłyby żyć długo i być szczęśliwe: nie tylko dzieciach z zespołem Downa i Turnera, ale także niepełnosprawnych fizycznie oraz dzieciach z pochopnie postawioną radykalną diagnozą.
Jak mówi jeden z polskich aborterów, „większość kobiet, u których dzieci rozpoznano choroby genetyczne, w tym zespół Downa, decyduje się na terminację.” Biorąc pod uwagę, że dzieci z zespołem Downa rodzi się średnio kilkaset rocznie (1:600-1:1000 urodzeń), oznacza to, że co najmniej tyle jest też rocznie uśmiercanych. Ta smutna rzeczywistość została potwierdzona niedawno przez Szpital Bielański, który w oficjalnym piśmie przyznał, że połowa aborcji eugenicznych dokonanych w szpitalu w 2016 roku dotyczyła podejrzenia zespołu Downa lub Turnera (55 na 110 aborcji).
Świadectwa wielu osób, którym lekarze nieskutecznie proponowali aborcję, a których dzieci rodziły się dużo zdrowsze niż zakładano, dowodzą że w wyniku obowiązującego prawa zabijanych jest także wiele dzieci zdrowych lub lekko chorych – niestety część rodziców w podobnych sytuacjach na aborcję się decyduje.
Tylko całkowity zakaz aborcji eugenicznej może wyeliminować takie sytuacje. Pozostawienie uchylonej, choć w niewielkim stopniu furtki zawsze prowadzić będzie do nadużyć. Jeśli zakażemy zabijania na podstawie zdiagnozowania zespołu Downa, dalej te same dzieci będzie można zabijać na podstawie różnych objawów, które towarzyszą zespołowi, np. na podstawie chorób serca, które dotykają większość dzieci z zespołem Downa. Nieuchronnie zdarzać się też będą błędy w diagnozach – diagnostyka prenatalna obarczona jest dużym marginesem błędu.
Nawet jednak jeśli istniałyby możliwość ograniczenia aborcji do przypadków rzeczywiście skrajnych trzeba sobie zadać pytanie: gdzie należałoby postawić granicę przewidywanej długości życia, której prawdopodobieństwo przekroczenia dawałoby dziecku prawo do życia? Tydzień? Miesiąc? Pół roku? Dywagacje, czy dziecko będzie żyło wystarczająco długo i czy jego życie będzie wystarczająco cenne, aby dać mu szansę przeżyć, czy może jednak nie, wydają się nieludzkie. Możemy ich uniknąć tylko, jeśli mamy jasno powiedziane: nie można zabijać w żadnym przypadku.

Skąd pochodzą informacje mówiące o tym, że do aborcji eugenicznych wystarczy jedynie podejrzenie choroby i że są one często wykonywane w czwartym, piątym a nawet szóstym miesiącu ciąży?
Obecna ustawa pozwala na zabicie dziecka ze względu na „duże prawdopodobieństwo” choroby lub niepełnosprawności. Nikt po aborcji nie przeprowadza sekcji zwłok, nie robi badań genetycznych i nie bada prawidłowości diagnozy. Nie wiemy, ile zabitych w aborcji dzieci rzeczywiście było chorych. Świadectwa osób, którym lekarze proponowali aborcje, a których dzieci rodziły się zdrowe, pokazują jednak, że diagnozy prenatalne obarczone są dużym marginesem błędu.
Ustawa pozwala na zabicie dziecka do chwili osiągnięcia przez nie zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki. Interpretowane jest to często tak, że, aborcja jest możliwa do 24 tygodnia ciąży, czyli do połowy 6 miesiąca. Aborcje na chorych dzieciach to bardzo często późne aborcje, gdyż wiele chorób najwcześniej diagnozuje się na koniec trzeciego lub początek czwartego miesiąca. Jednak nawet wtedy, gdyby techniki diagnostyczne pozwalały na znaczne wcześniejsze rozpoznanie chorób, nie daje to prawa nikomu do gorszego traktowanie tych dzieci, u których je zdiagnozowano

Dlaczego wymaganie od rodziców, aby powstrzymywali się od aborcji, jest czymś naturalnym i oczywistym?
Jeśli dziecko dozna poważnego uszczerbku na zdrowiu podczas porodu lub jego choroba zostanie zdiagnozowana dopiero po urodzeniu, to powstrzymanie się od jego zabicia traktujemy jako coś oczywistego. Dziecko w czwartym, piątym, czy szóstym miesiącu ciąży niewiele różni się od noworodka, poza tym, że znajduje się jeszcze w łonie matki i nie oddycha tlenem atmosferycznym.
Nie wszyscy rodzice są gotowi zająć się niepełnosprawnym dzieckiem po urodzeniu, dlatego zawsze powinni mieć możliwość oddać je do adopcji lub domów opieki dla osób niepełnosprawnych i taka ich decyzja zawsze powinna być uszanowana. Dla dziecka to oczywiście trudne rozwiązanie, ale znacznie lepsze niż zostać zabitym.

Dlaczego aborcja nie jest lepszym rozwiązaniem dla dziecka i przyzwolenie na nią pod pretekstem ograniczenia jego cierpienia jest zaprzeczeniem miłosierdzia?
Nikt nie daje nam prawa do decydowania o życiu innej osoby. Tym bardziej, że doświadczenie uczy, że zdecydowana większość ludzi woli żyć cierpiąc niż umrzeć.
Dokonywanie aborcji na dzieciach obarczonych wadami genetycznymi ze względów humanitarnych jest absurdem, tym bardziej dlatego, że często ich przypadłości choć są bardzo dotkliwe, w ogóle nie wykluczają możliwości osiągnięcia przez nie szczęścia. Z pewnością takiej możliwości nie wyklucza niepełnosprawność fizyczna czy zespół Turnera. Szczęścia zupełnie nie wykluczają też upośledzenia umysłowe takie jak zespół Downa.
Rozważanie aborcji jako humanitarnej metody na ograniczenie cierpienia dziecka traci również sens w dobie postępów w opiece paliatywnej, które pozwalają dziś praktycznie na całkowite wyeliminowanie fizycznego bólu.

Skąd wiadomo, że antykoncepcja nie zapobiega aborcji, a zachodnia edukacja seksualna (CSE) jej nie ogranicza, a co za tym idzie nie mogą być alternatywą dla zmiany prawa?
Większość aborcji dokonywana jest wtedy, kiedy zawodzi antykoncepcja. Zgodnie z badaniem seksuologów z Edynburga dzieje się tak w 75% przypadkach, statystyki holenderskie i francuskie mówią o dwóch trzecich przypadków, badania amerykańskiego instytutu proaborcyjnego Guttmacher Institute o 54%.
Stąd widać, że szersze rozpowszechnienie antykoncepcji oraz permisywna edukacja seksualna skupiająca się na jej promowaniu nie daje szans na wyeliminowanie aborcji. W Zachodniej Europie 34% ciąż jest nieplanowanych. Ponad połowa z nich (52%) kończy się aborcją

Dlaczego zmiana prawa przyczyni się do ochrony praw i wolności każdego człowieka?
Prawo do życia jest najbardziej fundamentalnym prawem każdego człowieka. Pozbawiając kogoś prawa do życia pozbawiamy go zarazem wszystkich innych praw i wolności. Broniąc prawa do życia bronimy więc równocześnie pozostałych ludzkich praw i wolności. Broniąc prawa do życia dzieci jeszcze nienarodzonych, ale chorych lub tylko podejrzewanych o chorobę zrównujemy ich sytuację prawną z dziećmi zdrowymi.

Dlaczego za ochroną prawną każdego życia są zarówno osoby wierzące jak i te, które nie wyznają żadnej religii?
Ochrona prawna każdego życia jest postulatem uniwersalnym i ponad ideologicznym. Popierają ją nie tylko katolicy, ale także wyznawcy wielu innych religii (m.in. hinduiści, buddyści, prawosławni, większość protestantów, muzułmanów czy żydów) oraz spora część osób niewierzących. Jest to zrozumiałe, bo prawo do życia jest prawem każdego człowieka, niezależnie jakiej jest on narodowości, rasy oraz wyznania i każdy z nas chciałby, żeby prawo do jego życia także było chronione.
To, że dziecko w łonie matki, jest człowiekiem (i co za tym idzie nie można go zabić) nie jest pomysłem wyznawców jakiejkolwiek religii, ale obiektywnym faktem zweryfikowanym przez naukę i dającym się zaobserwować przy pomocy techniki obrazowania medycznego jak np. USG. Dziecko już na wczesnym etapie życia płodowego wygląda jak człowiek, ma wykształcone wszystkie organy, a od samego poczęcia ma kod DNA inny niż jego matka.